To naprawdę bardzo proste w przygotowaniu bułki. I nie musicie pamiętać, żeby odpowiednio wcześniej wyciągnąć produkty z lodówki, bo muszą być wręcz zimne :) Miąższ delikatny, miękki, lekko maślany. Z podanej porcji wyszło mi 12 sztuk małych bułek, które nie doczekały do kolacji. To naprawdę zdrowa alternatywa dla naszych pociech i dla nas samych również. Więc nie zastanawiajcie się długo tylko zarabiajcie drożdże i do dzieła! :)
Przepis stąd.
Składniki: (12 małych bułeczek)
- 1 małe jajko
- 200 ml zimnego mleka
- 8 g świeżych drożdży
- 2 łyżeczki cukru
- 50 g zimnego, pokrojonego w kostkę masła
- 340 g białej mąki pszennej
- 7 g soli morskiej
- do posypania: co kto lubi
Mąkę+sól+masło utrzeć ręką. W małej miseczce rozkruszyć drożdże, wsypać do nich cukier i 4 łyżki zimnego (!) mleka. Dokładnie wymieszać i wlać do mąki. Powoli wlewać pozostałe mleko, a na końcu lekko rozbełtane jajko. Wyrobić rękoma.
Jeśli jest zbyt luźne, dosypać trochę mąki. Odstawić na 1,5 - 2 godz przykryte ściereczką aż podwoi swoją objętość.
Piekarnik nagrzać do temp 230 st C. Z ciasta formować małe bułeczki, układać je na dużej, wysmarowanej oliwą blaszce, zostawiając 5 cm odstępy między bułeczkami. Bułeczki posmarować mlekiem lub jajkiem, posypać czym się lubi i wstawić do piekarnika na 5 min. Po tym czasie zmniejszyć temp. do 200 st C i piec kolejne 5-10 min. Smacznego!

